Encyklopedia internetowa - Słowniki online
PROZA SCHULZA Słownik: Słownik literatury polskiej
Popularność: (popularność 0%)
Data utworzenia:
2008-10-22 10:05:40
Data ostatniej modyfikacji:
Hasło nie było modyfikowane.
Bliska autobiograficznej prozie lat 20. i 30. XX w. ze względu na temat dzieciństwa i młodości, proza Schulza odbiega znacznie od standartów realistyczno psychologicznej wypowiedzi tego rodzaju. Wyrasta z doświadczeń mieszkańca kresów południowo wschodnich II Rzeczpospolitej, oddaje niepowtarzalną atmosferę małych miasteczek byłej monarchii austro węgierskiej, w której żywioły polski, żydowski, rusiński i niemiecki mieszają się ze sobą, zasilając wspólną glebę sokami własnej kultury. W cyklach opowiadań Schulza nie ma realistycznej rodzajowości - prozaiczne przestrzenie, przedmioty i wydarzenia stanowią odskocznię dla fantastycznych konstrukcji, pełnych poezji wariacji na temat domu, sklepu, członków rodziny i mieszkańców miasteczka, prac i świąt, które przemieniają się w feerie barw, dźwięków, zapachów, tyleż olśniewających, co złudnych, krótkotrwałych jak sen lub tandetnych. Schulzowskie poematy prozą - bo nie są to klasyczne nowele ani nawet opowiadania, splecione są z kilkunastu motywów podstawowych, np.: upadku starego, solidnego kupiectwa w warunkach naporu agresywnych form XX wiecznego kapitalizmu; kryzysu kultury, opartej o religie i mitologie basenu Morza Śródziemnego - i potrzeby zastąpienia ich choćby tymczasowym, "zdegradowanym" surogatem; negatywnej ewolucji przestrzeni społecznej wokół nowoczesnych zakładów przemysłowych (ulica Krokodyli); choroby, degradacji i śmierci materii - motyw ten towarzyszy wątkowi demencji i umierania ojca; alienacji jednostek wobec wytworzonego przez nie świata rzeczy w warunkach XX wiecznej cywilizacji; unifikacji społecznej i walki z tym zjawiskiem, którą podejmuje Jakub, ojciec bohatera, oraz sam bohater szukający dróg powrotu do "genialnej epoki", a znajdujący inspirację w pohańbionym Autentyku (starym czasopiśmie reklamowym). Owa Księga - mająca przynieść odpowiedzi na wszystkie pytania i zaradzić wszelkim bolączkom, ukoić wszystkie tęsknoty człowieka zagubionego w labiryncie wrogiego świata, trafia do naszych rąk w dzieciństwie. Potem - tak Jakub wyjaśnia to synowi - staje się postulatem, zadaniem. Każdy człowiek musi zrekonstruować ją dla siebie. Józio, narrator prozy Schulza, staje się wytrwałym sprzymierzeńcem ojca w jego ekscentrycznych przedsięwzięciach. Warto zauważyć, że Jakub, człowiek dojrzały, szanowany kupiec bławatny, przyłapany bywa w trakcie zabawy kalkomanią, "udawania" egzotycznego ptaka, prowadzenia obserwacji astronomicznych przez lufcik w kominie. Starszy pan zachowuje się jak dziecko w okresie intensywnego poznawania świata. Idea "powrotnego dzieciństwa", pożądanej kompetencji poznawczej i twórczej, zawiera w sobie połączenie dziecięcej świeżości, bezpośredniości widzenia i przeżywania świata z wiedzą, doświadczeniem i werbalną sprawnością człowieka dorosłego. Ten rodzaj poznawczej aparatury funkcjonuje w prozie Schulza, oscylującej między punktem widzenia dorosłego i dziecka. Niepowtarzalny język i styl tej prozy scala w sobie elementy wypowiedzi wysoce zintelektualizowanej, nasyconej "naukową" terminologią (m.in. z dziedziny nauk przyrodniczych, architektury, muzyki), języka filozoficznego traktatu - z wypowiedzią nastawioną na oddanie sensualnej konkretności opisywanych przedmiotów, miejsc, osób czy zjawisk (przy czym owa materialność, somatyczność rzeczywistości osiągana jest dzięki niezwykle oryginalnej, świeżej, zdynamizowanej metaforyce). Paradoksem wyobraźni Schulza jest fakt, że czyniąc punktem wyjścia dla niej brzydotę, chorobę, zwyrodnienie albo rozpad materii, obdarza czytelnika wizjami o niepokojącej, fascynującej urodzie. Narrator Schulza jest nosicielem specyficznego światopoglądu człowieka z pogranicza dwóch zasadniczo różnych epok cywilizacyjnych i kulturowych - przełomu XIX i XX w. Dlatego główne antynomie tego światopoglądu: duch - materia, męskość - kobiecość, rzeczywistość - sen (marzenie, artystyczna kreacja), asceza - zmysłowość, prawdziwe piękno - tandeta kultury masowej itp. przeszczepione zostały do prozy lat 30. XX w. bezpośrednio z epoki Młodej Polski. Schulz interpretuje je ponownie, uwzględniając realia rzeczywistości XX w. Przede wszystkim odbiera owym opozycjom solenną jednoznaczność - np. uduchowiony Jakub wygłasza pochwałę manekinów (symbolizujących uwięzienie ducha w cielesności, reifikację człowieka) i ulega potulnie władczym zapędom Adeli, która kładzie kres jego aspiracjom demiurga, konkurującego z dziełem Stwórcy (czytaj: prozaiczną szarą codziennością). Ascetyczni bohaterowie, zaabsorbowani dziełem restytucji mitu, ponownej sakralizacji rzeczywistości poddają się, z uczuciem grzesznej, występnej rozkoszy, pokusom erotycznym - wdziękom "smukłonogiej Adeli", niedoskonałej urodzie prostytutek z ulicy Krokodyli, marzą o sadystycznych praktykach Magdy Wang. Co więcej - narrator, koneser sztuki i porte parole autora, ojciec Józia - wykazuje niepokojącą fascynację tandetą, ponieważ liche wykonanie przedmiotu demaskuje jakość materiału, z którego powstał. A XX wieczna sztuka na nowo dostrzega i akcentuje walor materii. Podobnie jak Jakub, który wyznaje: "kochamy jej zgrzyt, jej odporność, jej pałubiastą niezgrabność". Schulz jawi się jako sumienny i bystry kronikarz ewolucji świata ku formom niższym i gorszym, zarówno w ramach społecznych instytucji, obyczaju, treści światopoglądowych, jak i w zakresie wytworów kultury materialnej, służących codziennym potrzebom ludzi. Nie jest jednak w żadnym wypadku pisarzem katastroficznym. Wobec problemów i wewnętrznych dramatów swoich protagonistów zachowuje dystans pełen ironii, podobnie jak perkalowe kwiatki w przedmiejskim ogródku - wobec tragedii "chorego na elephantiasis" słonecznika. Owa ironia narratora jest zarazem autoironią autora, twórcy literackiego świata. Zdaje on sobie sprawę z konsekwencji zastosowanych chwytów, hiperbolizacji, metafor rozwijających się w metamorfozy. Gwałtowność, teatralna widowiskowość wichury zostaje zdemaskowana jako donkiszoteria, przesada, imitacja. Naturalnie winny tych grzechów jest autor opisu, a nie samo zjawisko opisywane. Dzięki takim aktom autodemaskacji czytelnik zostaje ostrzeżony przed traktowaniem dylematów tej rzeczywistości nazbyt serio. Z drugiej strony bogactwo rozrzutnego, wielosłownego stylu Schulza, nacechowanego emocjonalnym napięciem i patosem zdaje się służyć uwzniośleniu, swoistej epifanii pospolitych przedmiotów (miotła Adeli - tyrs bachantki - menady) i codziennych wydarzeń (przyglądanie się śpiącej kretynce Tłui), podniesieniu trywialnej, "zdegradowanej" rzeczywistości do godności odzyskanego mitu. Na śmietniku cywilizacji wyszukuje pisarz rudymenty, zagubione szczątki dawnych mitów i powołuje z ich pomocą do życia nowe, lokalne mitologie. Ocala dzięki temu wartość ludzi i miejsc, które czyni przedmiotem swego pisarstwa. Potworna bujność słonecznika, kipiący rozrost chwastów w podmiejskim ogrodzie to swoisty prolog, po którym na scenę nowożytnego dramatu wchodzi pół zwierzęca, pół boska istota - kretynka Tłuja, kapłanka pogańskiego, orgiastycznego rytuału. Okazuje się (w tym utworze, podobnie, jak i w pozostałych), że to, co mityczne, wieczne, piękne ma swoje źródła w naturze, gdy tymczasem kultura stała się synonimem nietrwałości, bylejakości, oszukańczej gry. Z drugiej strony umiejętność i świadomość gry, teatralizacji rzeczywistości, dostrzegania przejawów teatralności w naturze i zachowaniach osób ułatwia odnalezienie śladu "wielkich opowieści" tam, gdzie się ich nie spodziewamy. Pogrążający się w demencji ojciec przedstawiany jest jak prorok złorzeczący Jehowie, włóczęga obserwowany w trakcie załatwiania naturalnej potrzeby zostaje rozpoznany jako grecki bożek Pan. Maestria Schulza polega na szczęśliwym powiązaniu opisanych właśnie zabiegów mitotwórczych z wyrazistymi odniesieniami do mitologii antycznej i biblijnej, a także z sięganiem do rezerwuaru treści nieświadomych rodzaju ludzkiego (wyobrażeń archetypowych). Urok i siła sugestii jego historii polega między innymi na tym, że w całości lub w pewnych swoich szczegółach stanowią one replikę zakorzenionych w naszej kulturze mitycznych opowieści. I tak np. Sanatorium pod klepsydrą nawiązuje do schematu zejścia do państwa zmarłych w celu odzyskania ukochanej istoty (por. np. mit o Orfeuszu i Eurydyce); w Genialnej epoce występują fragmenty będące aluzją do biblijnej opowieści o Bogu ukazującym się Mojżeszowi w krzaku ognistym, do historii Adama, nadającego imiona zwierzętom w raju, do dziejów Józefa - biblijnego tłumacza snów. Literacki świat Schulza - baśniowy, mitotwórczy, oniryczny, ale także - namacalny, konkretny, zaprzedany heretyckiemu kultowi materii, posiada właściwość wciągania w swoją niejednoznaczną, przewrotną problematykę i estetycznego uwierzytelniania swojego sensu. Ostentacyjnie staroświecki w swoich zaciekawieniach i środkach kreacji (porównywano go z Franzem Kafką, Stanisławem Ignacym Witkiewiczem i Bolesławem Leśmianem), okazuje się Schulz jednym z najbardziej odkrywczych nowatorów prozy polskiej XX w. (zob.) Sklepy cynamonowe i Sanatorium pod klepsydrą były dziełem późnego debiutanta, autora ponadczterdziestoletniego. Ukazały się niemal równocześnie z pierwszymi utworami Witolda Gombrowicza, poruszającego tę samą inspirującą problematykę (dojrzałość - niedojrzałość; u Schulza: dorosłość - dziecięcość) w biegunowo odmienny sposób. (Krystyna Kralkowska Gątkowska)

