Encyklopedia internetowa - Słowniki online

Korzystanie z serwisów było możliwe to było dzięki środkom pomocowym pochodzącym z Unii Europejskiej


Częściowa realizacja projektu inwestycyjnego sfinansowana została ze środków Unii Europejskiej w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego 2007 - 2013

MORALNOŚĆ PANI DULSKIEJ ZAPOLSKIEJ Słownik: Słownik literatury polskiej

Popularność: (popularność 0%)

Data utworzenia:

2008-10-22 10:05:40

Data ostatniej modyfikacji:

Hasło nie było modyfikowane.

Najwybitniejszy, najczęściej wystawiany i przekładany na obce języki (19) dramat Zapolskiej. Podtytuł utworu: tragifarsa (czy tragikomedia) zwraca uwagę na nową jakość zarówno w zarysowaniu problematyki, jak i w poetyce utworu. Polega ona na połączeniu tonacji tragicznej i komicznej wydobywanej z ludzkich charakterów i sytuacji. Owo zacieranie granic rodzajowych i gatunkowych stanowi charakterystyczny wyróżnik wszelkich utworów literackich okresu. Bohaterowie takiego "mieszanego" pod względem gatunkowym dramatu nie mogą być jednoznacznie tragiczni czy tylko śmieszni, trywialni. Dobrze za to spełniają warunek reprezentatywności. Moralność pani Dulskiej znakomicie zespala impulsy światopoglądowe i artystyczne dwojakiego pochodzenia. Z jednej strony autorka zamierzała stworzyć wiarygodny "dokument ludzki" - wzorem naturalistów. Z drugiej - odstręczającemu obrazowi środowiska mieszczańskiego przeciwstawiła idealny horyzont wartości etycznych i estetycznych, reprezentowanych przez młodopolską cyganerię. Powierzchowność wpływu nowej hierarchii wartości, jej dwuznaczność, ilustruje historia Zbyszka.
Temat uwiedzenia służącej w solidnym, mieszczańskim domu to jeden z częstych wątków naturalizmu, który czerpał materiał z obserwacji rzeczywistości. Dramat Zapolskiej także ma oparcie w faktach; autentyczna okazuje się sylwetka niezłomnej Dulskiej; prawdziwy pełen obłudy stosunek matki do romansu syna ze służącą (por. Weiss 1986: XLIII). Zapytajmy, czym jest właściwie "kołtun" - słowo klucz dramatu. Czym czy raczej - kim? Orientują w tym względzie zwierzenia Zbyszka, który próbuje uciec od fatalizmu bycia Dulskim (synonim "kołtuna"), zanurzając się w orzeźwiającej atmosferze bezinteresownych artystycznych i światopoglądowych dyskusji kawiarnianej cyganerii: "To tak we mnie coś gra...We mnie tłucze się także coś...ale to się wszystko z czasem zatłucze...e! co tam..." (M s. 53). Zbyszko jest dostatecznie inteligentny, by słusznie przewidywać, że rychło podporządkuje się przemożnemu wpływowi środowiska. Tu argumentacja jego pochodzi wprost z naturalizmu. Mówi do Juliasiewiczowej, istoty "gatunkowo" pokrewnej: "Bom się urodził po kołtuńsku, aniele! bo w łonie matki już nim byłem - bo żebym skórę zdarł z siebie, mam tam pod spodem, w duszy, całą warstwę kołtunerii, której nic wyplenić nie zdoła. Coś, taki nowy, taki inny walczy z tym podstawowym - szarpie się, ciska. Ale ja wiem, że to do czasu, że ten kołtun rodzinny weźmie mnie za łeb, że przyjdzie czas, gdy ja będę Felicjanem, będę odbierał czynsze, będę...no... Dulskim, pra Dulskim, ober Dulskim, że będę rodził Dulskich, całe legiony Dulskich - będę miał srebrne wesele i porządny nagrobek, z dala od samobójców. I nie będę zielony, ale nalany tłuszczem i nalany teoriami, i będę mówił dużo o Bogu..." (M - 52-53). Dziedziczność i środowisko - te dwie determinanty wytyczają przyszłe losy bohatera. A przecież jest to kolejny modernistyczny dramat o buncie młodych idealistów przeciwko starym konformistom. O buncie znowu zwichniętym, nieudanym. Z tym, że Julka Chomińska i poeta Relski z dramatów Kisielewskiego szarpią się z filisterią środowiska i własną. Filister nie rozumie sztuki, nie docenia artysty. Kołtun nie pojmuje istnienia żadnych potrzeb - poza materialnymi. Swoje istnienie podporządkowuje prawu "walki o byt", zaś jego moralność odznacza się zdumiewającą elastycznością i zależy od sytuacji. Trzeba postępować tak, żeby nie stracić. Wyjść "na swoje" w interesach i zachować pozory przyzwoitości. "Kołtun" jest mieszanką tępoty, sprytu i cynizmu. "Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział" - powiada matka rodu. Moralność pani Dulskiej jest pokazem maestrii środowiska (i tytułowej postaci) w wychodzeniu bez szwanku z sytuacji, zdawałoby się, beznadziejnych, by "znów [...] żyć po bożemu".
Filistrzy z dramatów Kisielewskiego mieli przynajmniej dobre intencje (matka Julki wierzyła, że przeciwstawiając się artystycznym aspiracjom córki i namawiając ją do małżeństwa z przyzwoitym choć nieinteresującym mężczyzną, zapewnia jej szczęście), umieli zdobyć się na odruch szlachetności (jak ojciec Stefanii z Karykatur, który oświadcza się w imieniu córki ubogiemu poecie). Kołtuni uważają swój sposób życia za jedynie właściwy, choć polega on na świadomym krzywdzeniu innych ludzi. Rezultatem poczynań Dulskiej i Juliasiewiczowej jest deprawacja istot odrębnego pokroju, naiwnych i jeszcze niewinnych. Ofiara Dulskich, potulna Hanka, uczy się podczas obłudnych negocjacji Juliasiewiczowej z jej opiekunką, bezwzględności i bezczelności. Wymusza od "państwa" wysokie odszkodowanie i gotowa jest oszukać swojego finanzwacha, żeby wygodnie urządzić się przy nim - z cudzym dzieckiem. Zbyszko może nadal postępować nieodpowiedzialnie, a jego idealnym tęsknotom nikt już nie da wiary. Najtragiczniejszy los czeka subtelną, naiwną Melę, która właśnie otrzymała brutalną lekcję "życia". Demaskacja obłudy zyskuje na ostrości dzięki pokazaniu moralnej krzywdy dzieci. Mela mówi: "tu stało się coś bardzo złego. Jakby kogoś zabili". Sceniczny kształt dramatu osiąga Zapolska środkami realistycznymi i naturalistycznymi. W tej konwencji czuje się najpewniej. Akt pierwszy zawiera ekspozycję. W szeregu przemyślanych, naturalnych scen z życia rodziny "kamieniczników" defilują przed widzem wszystkie postaci. Niezawodne pióro bystrej obserwatorki wyposaża bohaterów w niezapomniane atrybuty, indywidualizuje temperamenty i style wypowiedzi. Wyrazistość charakterystyki potęguje chwyt kontrastowania osób. Dominująca, pełna energii, gadatliwa Dulska - konsekwentnie milczący, bierny, podporządkowany Felicjan. Hesia (Dulska w miniaturze) - Mela (chorowita, słaba, pasywna, dobra). Subtelna Lokatorka, która naraziła Dulską na niedopuszczalny skandal (próba samobójcza) - dyskretna "kokotka". "Pierwsza naiwna" (uwiedziona Hanka) - doświadczona kokietka (Juliasiewiczowa) - dwie kandydatki do łask Zbyszka. Obok kontrastów funkcjonują w dramacie paralelizmy: Dulska - Hesia; Juliasiewiczowa - Tadrachowa (kobiety z różnych warstw społecznych, wyposażone w podobny spryt); także Felicjan - Zbyszko (jeśli zważyć, że syn ostatecznie ulega matce podobnie jak ojciec). Akcja sztuki nie opiera się na żywej intrydze; rezonans wydarzeń w psychice postaci (eksperyment naturalistyczny) skupia uwagę autorki. Portrety psychologiczne (wygląd, gest, mimika) wypełniają trzy kolejne akty "tragikomedii". Każdy z aktów kończy się efektowną pointą: pierwszy radosnym obliczaniem podwyżek czynszu przez Dulską; drugi szokującym, spowodowanym chęcią dokuczenia matce oświadczeniem Zbyszka, że wprowadzi Hankę do rodziny: "obie panie Dulskie przyjmują!"; trzeci: cyniczną informacją udzieloną przez Hesię rozpaczającej Meli - Hanka się nie utopi, "wzięła tysiąc koron i pójdzie za swego finanzwacha!".
Scenerią wydarzeń jest mieszczański salon, świadczący o zamożności i nawet - o estetycznych "pretensjach" lokatorów. Zapolska traktuje przestrzeń sceniczną, wzorem naturalistów, jako źródło dodatkowej charakterystyki środowiska. Stąd - rozbudowane didaskalia. Zderzenie zewnętrznego porządku, nawet - piękna salonu z potwornością charakteru (także powierzchowności) i poczynań Dulskiej potęguje oddziaływanie tej niezapomnianej postaci. Uderza ekonomia użytych tu środków artystycznych oraz ich niezwykła funkcjonalność. "Huraganowa" energia Dulskiej, lakoniczność i szorstkość jej replik ("Obejdzie się"), błędy językowe damy, która ma pretensje do dobrego tonu ("secesja" zamiast "scysji"; "iluzje" zamiast "aluzji") demaskują rzeczywiste prostactwo i ograniczenie. Mimo społecznego pesymizmu dramatu i tragicznych cech kontrowersyjnego Zbyszka, wiele scen i wypowiedzi bohaterów wyzwala komizm najwyższej próby. Akcja dramatu toczy się we Lwowie, w środowisku urzędniczym (czasami wprowadzano w inscenizacjach realia krakowskie). W dwóch opowiadaniach Zapolska kontynuowała problem "dulszczyzny": Pani Dulska przed sądem (1908) oraz Śmierć Felicjana Dulskiego (1911) - z przejmującymi wspomnieniami młodości, równie płaskiej, jak całe życie bohaterki.
(Krystyna Kralkowska Gątkowska)
Zob. też: DRAMATY GABRIELI ZAPOLSKIEJ

Dla tego hasła nie dodano jeszcze żadnych obrazków do galerii.

Nie zdefiniowano.

Brak linków wewnetrznych.

Brak linków zewnetrznych.

Rodzaj dostępu Cena Sms Pozostałe
Jednorazowy 2 zł

Informacje o nas

Serwisy

Polecane

Zakupy

Pomoc